- To pierwszy raz, kiedy zespół POPARZENI KAWĄ TRZY przylatuje do Norwegii, do miasta Drammen, w ramach projektu kulturalnego: „Det utvidede Europa” („Rozszerzona Europa”). Jakie są Wasze wyobrażenia o Norwegii?

- Mariusz Gierszewski (basista): Jestem zakochany w Norwegii. W ubiegłym roku zwiedzałem Geirangerfjord, miałem okazję zobaczyć wodospad „Siedem Sióstr” i miasto Bergen. Nie miałem okazji niestety bliżej poznać samych Norwegów, bo płynąłem włoskim wycieczkowcem, ale przyroda mnie urzekła. A także wszędzie widoczna dbałość o naturę. Z wielką przyjemnością zagram koncert w tym pięknym kraju. Miłoby było też zobaczyć Norwegów na koncercie. Myślę, że choć walory tekstowe byłyby im raczej niedostępne, to jednak doceniliby fakt, że na scenie dajemy z siebie wszystko, dobrze się przy tym bawimy i w mig udziela się to  publiczności.

- Piotr Sławiński vel Jasiek (trąbka, flughorn): Norwegia przede wszystkim kojarzy mi się z fiordami i łososiem :D :D :D. Szczerze liczę, że Norweżki są pięk...

Z Patrycją spotkałam się w garderobie tuż przed koncertem. Towarzyszyła nam manager Ania. Mimo, że do koncertu pozostało niewiele minut, Patrycja poświęciła je dla naszej rozmowy, dzięki której, dowiedziałam się, że artystka przyleciała pierwszy raz z koncertem do Norwegii i jak sama powiedziała:


„Byłam zdziwiona i pozytywnie zaskoczona tym, że możemy tu przyjechać i zagrać koncert. Bo to nie jest taka częsta sytuacja, że „nie” Polacy robią koncert Polakom. Nie znając naszej muzyki, twórczości. To jest pewne ryzyko, czy bilety się sprzedadzą i czy publiczność przyjdzie. Zawsze pierwsze moje uczucie, które mi towarzyszy, to jest wdzięczność, że ktoś chce zaryzykować, zaprosić i że chcepodzielić się moją muzyką”.


Myślę, że dzieje się tak, że Norwegom zależy na integracji i na poznawaniu kultur mniejszości narodowych, tak jak ma to miejsce w ramach projektu „Det Utvidede Europa”. Polacy są w Buskerud największą grupą mniejszościową i stąd też koncert Patrycji, która była zachwycona Norweg...

Większość z nas wie, jak wiele par ma problemy z poczęciem dziecka. Niejednokrotnie dotykają one naszych bliskich, przyjaciół lub (co gorsze) nas samych. Dlatego postanowiłam dowiedzieć się, jak wygląda to w Norwegii.

Pomogła mi w tym pewna fantastyczna i silna kobieta, która zgodziła się ze mną porozmawiać na ten trudny i intymny temat.

Przy kubku gorącej kawy opowiedziała mi swoją historię, na podstawie której powstał niniejszy artykuł.

Jak w każdym przypadku zaczęło się od naturalnej chęci posiadania dzieci. Sytuacja materialna ustabilizowana, dom, praca. Można zaczynać działanie w sypialni. Pierwsze próby zajścia w ciążę w pieleszach domowych są podparte wielkim entuzjazmem i traktowane z wielką nadzieją. Aż do dnia miesiączki. Kiedy wszystko pęka, jak bańka mydlana. Ale nie poddajemy się! Próbujemy w następnym miesiącu
(z równie wielkim zapałem), i w następnym, i w następnym i nagle okazuje się, że nasz entuzjazm opadł, a nasze zainteresowanie seksem spadło, co najmniej o 50%. No
i n...

Akcja Fundacji "Rak'n'Roll" - „Daj Włos!” w salonie fryzjerskim
"Euphoria" w Drammen (Tollbugata 21)

Patronat medialny   norway24.pl

Magdalena Kalwak (norway24.pl): Witaj Michał (Cieślak)! Miło Cię widzieć. To nasze kolejne spotkanie, ale pierwsze podczas akcji Fundacji „Rak'n'Roll” - „Daj Włos!”. Salon fryzjerski „Euphoria” w Drammen, to pierwszy salon, który bierze udział w tej akcji w Norwegii. Jak to się wszystko zaczęło?

Michał Cieślak („Euphoria”): Witaj. Zaczęło się w Polsce w zeszłym roku. Mimo, że  nie pracuję w Polsce od stycznia, to telefon się cały czas pali (śmiech). Ludzie jeszcze dzwonią, bo wiedzą, że strzygłem dla Fundacji (red. „Rak'n'Roll”).

M.K.: To znaczy, że ludzie chcą pomagać. I fajnie, że jest szansa aby to kontynuować tu, w Norwegii.

M.C.: Tak, trzeba to tylko nagłośnić żeby wszyscy wiedzieli, że jest taka możliwość. Wiem, że akcja ta jest też prowadzona w Irlandii, czy też w Anglii. Ale w Norwegii tego nie było. Także bardzo fajnie, że mogę tutaj pomagać.

M.K....

Jagoda Ihlen o sobie: „Jestem w Skandynawii od 30 lat. Ziołami interesuję się od zawsze. Pamiętam, jak babcia robiła herbatki z lipy na przeziębienie. I ja to kontynuuje. Zioła wykorzystuję do produkcji moich własnych kosmetyków i leków, ale przede wszystkim traktuje je, jako fascynujące przyprawy”. 

Spacerując w Parku Gulskogen, niejednokrotnie docierały do mnie przepiękne
zapachy ziół. To przyciągnęło moją uwagę i postanowiłam, że dowiem się więcej
o ogrodzie ziołowym/urtehagen w tym miejscu. A najlepszą osobą do tej rozmowy
okazała się Jadwiga Ihlen, która (wraz z innymi) zajmuje się pielęgnacją zielnika.

Magdalena Kalwak (norway24.pl): Dzień dobry, Jadwiga. Od kiedy istnieje
ziołowy ogród w Gulskogen Gård i kto się nim zajmuje?
Jadwiga Ihlen: Witaj Magdalena! Ogród został założony w 1990 roku
z inicjatywy „Towarzystwa Miłośników Grzybów i Roślin Użytkowych”. Zajmuje się
nim grupa osób, która traktuje to (przyp.red.: zajęcie), jako swoje hobby.
M.K.: Czyli, jest to praca w czynie społ...

Please reload

"The secret of change is to focus all of your energy,

not on fighting the old, but building the new." Socrates

  • Grey Facebook Icon
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Twitter Icon

© 2017 Norway24.pl

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now