Szukaj
  • Magdalena Kalwak

W oczekiwaniu na dziecko In vitro (IVF) w Norwegii.

Większość z nas wie, jak wiele par ma problemy z poczęciem dziecka. Niejednokrotnie dotykają one naszych bliskich, przyjaciół lub (co gorsze) nas samych. Dlatego postanowiłam dowiedzieć się, jak wygląda to w Norwegii.

Pomogła mi w tym pewna fantastyczna i silna kobieta, która zgodziła się ze mną porozmawiać na ten trudny i intymny temat.

Przy kubku gorącej kawy opowiedziała mi swoją historię, na podstawie której powstał niniejszy artykuł.

Jak w każdym przypadku zaczęło się od naturalnej chęci posiadania dzieci. Sytuacja materialna ustabilizowana, dom, praca. Można zaczynać działanie w sypialni. Pierwsze próby zajścia w ciążę w pieleszach domowych są podparte wielkim entuzjazmem i traktowane z wielką nadzieją. Aż do dnia miesiączki. Kiedy wszystko pęka, jak bańka mydlana. Ale nie poddajemy się! Próbujemy w następnym miesiącu (z równie wielkim zapałem), i w następnym, i w następnym i nagle okazuje się, że nasz entuzjazm opadł, a nasze zainteresowanie seksem spadło, co najmniej o 50%. No i najważniejsze: minął już rok od naszej pierwszej próby. A dziecka, jak nie było, tak nie ma.

To najwyższy czas, aby udać się do lekarza ginekologa. W przypadku niemożności zajścia w ciążę, skierowanie dla obojga partnerów wystawia lekarz pierwszego kontaktu (fastlege), które jest wysyłane do poradni ginekologicznej. Wystarczy poczekać na wyznaczenie terminu, o którym zostaniemy poinformowani listownie bądź też przez SMS.

A w trakcie czekania na termin, znów zaczyna się kolejna runda w sypialni. Bo przecież szkoda czasu. A nuż się uda! Ale niestety. Nie tym razem.

W końcu nadchodzi ten dzień. Oprócz normalnego stresu związanego z wizytą lekarską, dochodzi jeszcze bariera językowa. Nie zawsze mamy możliwość wyboru specjalisty, który włada językiem polskim. Dlatego warto się przygotować do tej wizyty również pod tym względem, gdyż musimy opowiedzieć całą naszą wspólną historię, nasze choroby i dolegliwości. Możemy się ubiegać też o darmową pomoc tłumacza, która przysługuje osobom z numerem personalnym. Po wstępnym wywiadzie czeka nas badanie ginekologiczne, z USG dopochwowym, z cytologią oraz badaniem krwi. Naszego partnera na tej wizycie zostawiają w spokoju. Ale i na niego przyjdzie czas.

Najczęściej już podczas pierwszego spotkania zostaje wystawione skierowanie na badanie nasienia (np. do szpitala w Oslo), gdzie można dostarczyć próbkę spermy (w pojemniku na mocz) do 30 minut od pobrania. Lub też oddać nasienie w specjalnym pokoju z czasopismami dla panów. Do badania będą potrzebne także informacje o statusie materialnym oraz numer personalny, adres, telefon itd. Wyniki z badań (obojga przyszłych rodziców) zostają przesłane drogą elektroniczną do prowadzącego lekarza ginekologa.

I znów to czekanie . . . Tym razem na wyniki. Cóż począć? Hmm, znów próbować, bo czasu szkoda. Może się teraz uda . . . Ale nie . . . Niestety. . . Nie tym razem.

Kolejna wizyta i wyniki badań. Coś jest nie tak. Nie tak, jakbyśmy chcieli. Miła norweska ginekolog proponuje nam wizytę w klinice w Oslo, czytaj: In vitro (IVF). Ale jak to? Dlaczego? Przecież my tylko chcemy mieć dziecko!

A tymczasem . . . Następne odwiedziny w Oslo (http://ivfklinikken.no/ Klinika, w której znajdziecie niezbędne informacje). Jak dziecko we mgle. Znajomość norweskiego pomaga. Na krótszą metę . . . Myśli kłębią się po polsku. Tylko po polsku. Kurka wodna! Trudno to ogarnąć. Ale damy radę! Bo jak nie my, to kto???

Zaczyna się. Teraz, to już nie przelewki. To walka na serio (do 38 roku życia państwo norweskie dopłaca do zabiegów In vitro, po 40 trzeba za wszystko płacić z własnej kieszeni). Koniecznie podbite recepty na leki! (Zapamiętać!). Później spray do nosa na hormony i zastrzyki w brzuch (Olaboga! Nie wiedziałam, że mój brzuch potrafi tak „uciekać” przed igłą :)).

W końcu nadszedł ten dzień. Wieczorem przed zabiegiem zastrzyk. W pracy „permission”. Tym razem się uda! Wiemy to! . . .

Narkoza. To, co najlepsze. A później tony Luteiny. Czekamy.

Czekamy.

Już nie czekamy :(

Motamy się. Wątpimy. Zasypiamy samotnie.

Ale budzimy się! Przed nami kolejna próba!

Sprawdzimy się! Będziemy zwycięzcami! Będziemy rodzicami!

Jeszcze nie teraz . . .

Nie dziś . . .

Jutro.

Tekst: Magdalena Kalwak

Fotografie: Beata Lewicka/Fabryka Kadru

#artykuł

0 wyświetlenia

"The secret of change is to focus all of your energy,

not on fighting the old, but building the new." Socrates

  • Grey Facebook Icon
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Twitter Icon

© 2017 Norway24.pl

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now