Szukaj
  • Kinga Plisko

Na pięciolinii życia


Następnymi Gośćmi mojego wywiadu z cyklu „Spójrz mi w oczy…” są Aleksandra Soboń – Wakarecy i Paweł Wakarecy – małżeństwo znanych polskich pianistów, których połączyła miłość…miłość do siebie, miłość do muzyki.

Na rozmowę umówiliśmy się w klimatycznej Kafè Liebling – okazało się bowiem, że wszyscy jesteśmy smakoszami kawy.

Poznajcie, Państwo, Aleksandrę i Pawła. Są młodzi. Piękni. Z magią w spojrzeniach. Pełni pasji i muzyki.

Aleksandra Soboń – Wakarecy jest pianistką wykształconą w Warszawie (Uniwersytet Chopina) i Oslo (Norweska Akademia Muzyczna). Jest laureatką m.in. I nagrody na Norweskim Konkursie Muzyki Kameralnej 2012. Promuje muzykę polską na świecie; w Oslo dokonała premiery muzyki Pawła Mykietyna. Norweskiej publiczności dała się poznać podczas koncertów galowych „Wybitny Polak w Norwegii”, gdzie wykonywała muzykę m.in. Karola Szymanowskiego i Witolda Lutosławskiego (w Oslokonserthuset).

Paweł Wakarecy jest wybitnym polskim pianistą, laureatem wielu nagród i konkursów. Publiczności na całym świecie dał się poznać jako laureat wyróżnienia i nagrody dla najlepszego Polaka podczas ostatniego konkursu chopinowskiego. Obecnie jest wykładowcą w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

1. Poznaliście się dzięki Chopinowi. Opowiedzcie o tym.

Parę razy opowiadaliśmy o tym (śmiech Oli), ale opowiemy. Bo lubimy.

To było w 2010 roku. Nowy chopinowski rok; przygotowywałem się do konkursu (zaczyna Paweł).Ten konkurs (wtrąca Ola) to grane non stop przez tydzień utwory Chopina – w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i transmitowane przez internet na cały świat. A dlaczego tydzień – ponieważ nie ustalono jednoznacznie, kiedy urodził się Chopin - czy 22 lutego czy 1 marca. Dlatego postanowiono celebrować cały tydzień. Ja zostałam wcielona do organizacji. Pani profesor Joanna Maklakiewicz poprosiła mnie o pomoc. Miałyśmy za zadanie pilnować wykonawców (trzeba było pilnować, bo przecież transmisja była na żywo, na cały świat), żeby zawsze ktoś grał. W nocy, jak nie było kogoś do grania, grałyśmy my (śmiech Oli).

Którejś nocy przyjechał Paweł (kontynuuje Ola). Nie zaplanowałem konkretnej godziny, dostałem najgorszą – chyba od 24.00 do 2.00 (śmiech). Ja go pilnowałam (śmiech)…i tak się poznaliśmy. Na konkurs przyjechałam zaraz po egzaminach, prosto a Oslo. Myślałam sobie – wyjadę do Norwegii, może zostanę… a za sprawą Pawła, na norweskich studiach zamiast cieszyć się życiem studenckim, czas spędzałam na skype !

2. Dzień z życia znanych pianistów. Fortepian, nuty, muzyka… Jecie coś, czasem? Kto rządzi w kuchni?

W kuchni rządzi (się) – śmiech Oli – mój mąż. Świetnie gotuje. Mam wielkie szczęście. Zawsze robi mi świetną kawę na śniadanie.

Muzyka nie stanowi czasowej przewagi w naszym życiu (Paweł). Najwięcej ćwiczymy przed koncertami. Nie mamy możliwości mieć rutyny koncertowej (Ola). Ja pracuję w szkole muzycznej w Toruniu; Paweł jest wykładowcą na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

3. Przed koncertem odpukujecie w niemalowane? Macie tremę?

Trema jest zawsze. Zamieniła się w tremę mobilizującą. Jak się nie czuje lekkiego stresu, nie ma adrenaliny (Ola). Wkrada się nonszalancja (dodaje Paweł). Pianista wie, co chce przekazać; rządzi nim pasja przekazu muzycznego. Jak jest istotny koncert warto przygotować się fizjologicznie – poobiednia drzemka !

Opowiem Ci pewną historię (dodaje Ola).

Paweł miał dwa ważne koncerty w Filharmonii w Warszawie. W piątek o 19.00. Zjadł obiad, nastawił budzik i poszedł na swoją poobiednią drzemkę. Dzwonię przed koncertem i pytam:

- Przynieść Ci coś? Wodę?

- Oooo… (zaspany Paweł, do koncertu pół godziny)

Dobrze, że hotel był blisko, a i tak Paweł biegł (śmiech Oli)

- Nonszalancja?(pytam)

- Nie. Po prostu pech. Źle nastawiłem budzik.

4. Sukces Was zmienił? Obrośliście w piórka?

Nie wiemy, jaki sukces? (Paweł)

Paweł jest bardzo skromny(Ola). Po koncercie chopinowskim, w samolocie, kiedy lecieliśmy ze Szwajcarii, został rozpoznany;pewien pan składał Pawłowi gratulacje. Paweł bardzo się zdziwił. Jest bardzo skromny.

5. Radości i smutki. Noce i dnie. Czym sprawić Wam największą radość; co smuci Was najbardziej?

(Patrzą sobie w oczy) Kawa, wspólne bycie, spędzanie chwil, wspólne podróże. Razem możemy przeżywać (Paweł). Lubimy „polować” na dobre, markowe ciuchy w second hand – super ! (śmiech Oli).

6. Wasze życie to koncerty, występy. Życie w drodze. Zwiedzacie, smakujecie nowe miejsca czy skupiacie się głównie na próbach?

Gdyby policzyć czasowo, to nie jest tak, że żyjemy na walizkach. Bardzo lubimy zwiedzać, ale wolimy spać na kempingach, a nie w hotelach. Kiedy dawaliśmy koncert w Rzymie, wzięliśmy namiot i przemierzaliśmy wybrzeże Liguryjskie.

7. Olu, przy okazji składania życzeń świątecznych, piszesz na swoim facebooku : „coś tak poważnie wyszło”, i dalej „życzę wszystkim obżarstwa bez tycia”. Masz poczucie humoru, co?

Poczucie humoru pomaga. Życie bez niego to nie życie. Trzeba szukać pozytywów. Uczę się tego od Pawła. Tę cechę ma mój mąż – we wszystkich rzeczach widzi pozytywy. Mnie Ola nauczyła śmiałości. No i otworzyła wrota do nieskończonego smaku syropu szczęścia – kawy!

8. Paweł, jakim jesteś profesorem? Wymagającym, srogim czym raczej trzymasz sztamę ze swoimi studentami?

Dopiero są to moje pierwsze kroki pedagogiczne na uczelni. Plus – nie ma bariery wiekowej, mamy wspólny język; z drugiej strony daje to dużo dobrego dla własnego rozwoju. A jeśli student nie chce przyjść na zajęcia, to nie ma powodu, żeby przychodził. Jestem tolerancyjny. Paweł jest za dobry (wtrąca ze śmiechem Ola).

9. Macie swoich ulubionych kompozytorów, utwory? Porozmawiajmy o Waszej muzyce. Co Wam gra w sercach najmocniej?

Dzisiaj się nas imał Grieg ! (śmiech). Każda dobra muzyka, którą gramy musi „pod podszewkę wejść”. Bez zachwycenia trudno przekonać do tej muzyki innych. Ja do koncertów wybieram tylko muzykę, którą uwielbiam (Ola). Ja, jeśli nie czuję, nie gram. Są muzycy, którzy nie mają ciekawości, żeby poszukać zachwytu (Paweł).

Teraz jest moda na granie zapomnianych utworów – nie zawsze warto je odkopywać. Nie zawsze są dobre (kontynuuje Paweł).

10. Najbliższe muzyczne plany. Jesień, zima…

Mamy taki koncert, na który czekamy. Jest to suita „Kopciuszek” Prokofieva na dwa fortepiany. Elektryzująca. Rewelacyjna. Potem Trondheim.

11. Są wakacje. Wyjeżdżacie gdzieś? Macie swoje magiczne miejsce?

Jednym z takich miejsc jest Oslo. Czuję się tu jak w domu. Paweł pierwszy raz przyjechał do Oslo jako mój mąż! Jest ciepło!

Wybieramy się do Chile. Nie, nie mamy jeszcze planów i zmienili nam datę przylotu ( o trzy dni – śmiech Oli).

12. Olu, studiowałaś w Oslo. Jak wspominasz tamten czas? Norwegia zajmuje w Twoim sercu miejsce szczególne?

Tak, zajmuje.

Byłam zszokowana, jak otwarta była ta uczelnia. Nie było tam zamków! Wszystko otwarte. Można było ćwiczyć, kiedy się chce. Kiedyś ukradli fortepian z sali koncertowej. Naprawdę! Ciężki…Przyjechała firma przewoźnicza, powiedzieli, że niby pożyczyć i…ukradli!

Na norweskiej uczelni można robić swoje własne projekty, nie ma dużo teorii, nie ma takich egzaminów jak w Polsce. Trzeba zagrać koncert.

Zresztą mieszkałam w Sogn – blisko lasów, jezior…

Tęskniłam za Pawłem; zamiast chodzić na imprezy, „siedziałam” na skype.

Kiedyś zrobił mi niespodziankę. Wracam z zajęć, przechodzę koło budki telefonicznej obok domu, a…w budce czeka na mnie Paweł! Była zima…a on czekał.

13. Paweł, dokończ.

Jej tajna broń…

- Uśmiech.

Dziwi mnie, kiedy…

- Nic mnie nie dziwi.

Wzrusza mnie, kiedy…

- Ola się wzrusza.

14. Ola, Paweł…spójrzcie mi w oczy…Włoska awantura czy ciche dni?

I to i to (Ola).

Po trochu. Musi być równowaga (Paweł).

Dziękuję Wam za wywiad i do zobaczenia na koncercie.

Rozmawiała: Kinga Plisko

#wywiad

0 wyświetlenia

"The secret of change is to focus all of your energy,

not on fighting the old, but building the new." Socrates

  • Grey Facebook Icon
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Twitter Icon

© 2017 Norway24.pl

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now